Na prostego lekarza-anestezjologa Siergieja Masłowa (w tej roli świetny Siergiej Puskepalis) spadają jednego dnia bynajmniej nie proste sprawy. Rano spokojnie przygotował sobie posiłek, aby go później odgrzać w petersburskim szpitalu i opuściwszy mieszkanie komunalne, które czasy świetności dawno ma już za sobą wsiadł do dość wysłużonego samochodu, by odbyć swą codzienną drogę do pracy.
Film Popogrebskiego z wyczuciem stara się pokazać uwikłanie Masłowa. Nie jest on postacią szekspirowską, więc reżyser nie używa także specjalnych środków wyrazu i nie serwuje nam gwałtownych zwrotów akcji. Film snuje się nieśpiesznie, rozgrywa głównie w półmrocznych, zamkniętych pomieszczeniach, co potęguje wewnętrzne zamknięcie Masłowa w samym sobie. Popogrebskij nie stroni też od scen zabawnych czy krótkich ujęć, dokumentujących niejako życie współczesnego Rosjanina (jazda autobusem, życie w mieszkaniu komunalnym, toczące się wokół wspólnego telefonu na korytarzu). Zgadza się to z dewizą reżysera: „Nie filozofuję w swoich filmach. Interesuje mnie konkret, indywidualne charaktery i sytuacje”.
Żurawliow, który swego czasu świadomie postanowił odseparować się od ludzi, teraz gorąco przekonuje Masłowa, iż każdy powinien mieć dwójkę-trójkę dzieci. Masłow zaś trochę inaczej zaczyna spoglądać na swoje życie - że staje się inny, to za dużo powiedziane, ale przynajmniej jego życie zaczyna mu się mniej podobać. Subtelnie Popogreksij pokazuje wzajemne relacje obu tych postaci – to właśnie w rozmowie z Żurawliowem zaczyna mówić Masłow ludzkim językiem, którym nie posługiwał się ani w pracy ani w domu. Obaj mężczyźni rozmawiają o prostych sprawach i choć są inni, to niezwykle cenna staje się sama rozmowa, kontakt z drugim człowiekiem, który chce się przed nami otworzyć.
Bartosz Wieczorek
„PROSTE SPRAWY” (2007)
Nagrody: